FANDOM


Ostatnie dni życia Reliviana

- Byś pamiętała o mnie w tych trudnych dla ojczyzny dniach, racz ode mnie przyjąc najcenniejszą pamiątkę mojego rodu, te oto rękawice- mówiąc te słowa, Relivian przeląkł, i podał misternie haftowane jeździeckie rękawice swojej wybrance, przecudnej urody czarodziejce. Po czym oboje rzucili się sobie w objęcia, tak jak gdyby mieli się już nigdy nie zobaczyc. A przecież Relivian, z małym oddziałem wyruszał tylko na patrol w okolice Tazumer. Po tygodniu wędrówki, zwiadowcy postanowili rozbic obóz na niewielkim płaskowyżu Arpan, znajdując się nie więcej niż dwa dni drogi od zamieszkałych okolic Tazumer. Gdy żołnierze Relivina zajęci byli rozstawianiem namiotó, on postanowił udac się na polowanie. W chwili gdy wyszedł z lasu na skraj wąskiego pasma stepu, oddzielającego płaskowyż od morza, dziesiątki mil od tego miejsca, wybranka jego serca wrzasneła przeraźliwie, zmrożona nagłym poczuciem zagrożenia wiszącego nad jej kochankiem. Wewnętrzny głos nakazywał jej wykonanie kilku rytuałów, mających zapewnic Relivianowi łaskę bogów. Oczom Reliviana ukazał się bowiem najstraszliwszy widok, jaki mógłby sobie wyobrazic. Tuż przed nim, maszerowała armia tysięcy nieumarłych oraz innych potwornych pomiotów magów pod wodzą Rhazzaga Aberu, którego już od roku Ezaf, przywódca wojsk Ithan podejrzewał o chęc podporządkowania sobie całej krainy Margonem. Odór rozkładających się ciał oraz opary mrocznej magii, powodowały, że wokół trupich szeregóe, nieomal natychmiast obumierało wsszelkie życie, czy to zwierzece, czy roślinne. A najgorsze było to, iż Relivian został zauważony. Ile sił w nogach ruszył ku obozowisku, by choc jeden z jego ludzi zdołał zawiadomic Ezafa, o ucrzeczywistnieniu się najmroczniejszych koszmarów. Gdy Relivian, goniny przez zombich dosiadających olbrzymich rozkładających się hien, dopadły do obozowiska, jeden z jego podwładnych natychmiast wskoczył na jedynego konia, jakiego ze sobą mieli, i pognał na północ. Relivian z pozostałymi przy życiu tema kompanami, stali teraz plecami do siebie okrążeni przez kilkadziesiąt żądnych mordu bestii. Lecz wtem, jego miecz zajaśnił przedziwnej mocy blaskiem, który ogarnął trwogą szeregi wroga, a jego ducha napełniła nieludzka odwaga- Oto sam Bóg Wojny, obdarzył Reliviana częścią swej mocy- Bronił się wiele godzin, nie imał się go żadne ostrza, kły, ni strzały, lecz gdy stanął twarzą w twarz z samym Aberu, musiał ulec przed jego nieomal równą bogom, potęgą. W pewnym domu w Mythar rozległ się krzyk obłędu kobiety, której właśnie zabrano połowę samej siebie.